
(instrumental)
U sąsiadów na czwartaku rojno gwarno
Jak w sylwestra ruch
Radio i patefon gra na zmianę
Tango nasze tango ukochane
No i wszystkie kuchty do ich drzwi się garną
Wytężają słuch
Śpiewa ktoś gdy sobie podje
Melodie za dwóch
U cioci na imieninach
Są goście i jest rodzina
Więc program się rozpoczyna
Do śmiechu no i do łez
Wuj Michał jest za magika
Szwagierka walczyka fika
Brat szwagra odstawia byka
A zięć torreadorem jest
(instrumental)
Gość jeden na grzebieniu gra operę
Drugi niby z radia jest szpikerem
Mańka jest dziewczyna
Gwiazdę robi z kina
Felka wróży z rąk i z nóg
U cioci na imieninach
Jest flaszka dwie butle wina
Śledź pączki i wieprzowina
Są goście i morowo jest
Wuj Michał jest za magika
Szwagierka walczyka fika
Brat szwagra odstawia byka
A zięć torreadorem jest
(instrumental)
U cioci na imieninach
Jest flaszka dwie butle wina
Śledź pączki i wieprzowina
Są goście i morowo jest
Wuj Michał jest za magika
Szwagierka walczyka fika
Brat szwagra odstawia byka
A zięć torreadorem jest

(instrumental)
Udzielił mi kiedyś mój dziadek
Porady cenniejszej niż spadek
Bym kochał kobietę z rozsądkiem
Żołądkiem
Ty jesteś jak paczka cukierków
W tym swoim przyciasnym sweterku
Ty jedna dajesz mi szczerze
W talerze
Gdy widzę słodycze to kwiczę
A oczy mi świecą jak znicze
Bo dobrze o tym wiesz
Że połknąłbym jak zwierz
Co tylko co tylko tylko chcesz
Gdy widzę słodycze to kwiczę
A oczy mi świecą jak znicze
Bo dobrze o tym wiesz
Że połknąłbym jak zwierz
Co tylko co tylko tylko chcesz
Ty wiesz że trzeba się najeść
By w sercu uczucie odnaleźć
Ty zawsze odpowiesz tak czule
Na bóle
Masz sposób na wszystkie bolączki
(Hej) bo cuda potrafią Twe rączki
Najsłodsza ich tajemnica
Kwaśnica
Gdy widzę słodycze to kwiczę
A oczy mi świecą jak znicze
Bo dobrze o tym wiesz
Że połknąłbym jak zwierz
Co tylko co tylko tylko chcesz
Gdy widzę słodycze to kwiczę
A oczy mi świecą jak znicze
Bo dobrze o tym wiesz
Że połknąłbym jak zwierz
Co tylko co tylko tylko chcesz
(instrumental)
By miłość była dojrzała
Potrzebne jest serce i strzała
I czułość dla kilku nawyków
W przełyku
Dlatego kocham w dziewczynie
Kwaśnicę na wieprzowinie
Lecz liczy się również smykałka
Do wałka
Gdy widzę słodycze to kwiczę
A oczy mi świecą jak znicze
Bo dobrze o tym wiesz
Że połknąłbym jak zwierz
Co tylko co tylko tylko chcesz
Gdy widzę słodycze to kwiczę
A oczy mi świecą jak znicze
Bo dobrze o tym wiesz
Że połknąłbym jak zwierz
Co tylko tylko tylko tylko
Tylko tylko tylko tylko
Tylko tylko tylko tylko chcesz
Gdy widzę kwaśnice to kwiczę
A oczy mi świecą jak znicze
Bo dobrze o tym wiesz
Że połknąłbym jak zwierz
Co tylko co tylko tylko chcesz
Gdy widzę kwaśnice to kwiczę
A oczy mi świecą jak znicze
Bo dobrze o tym wiesz
Że połknąłbym jak zwierz
Co tylko co tylko tylko chcesz

(instrumental)
Ostatni dzień w Barcelonie
Ostatni z Tobą dzień
Wakacje już
Skończyły się
Nie powiem jednak żegnaj
Lecz do jutra
Hasta mañana
Jutro też jest dzień
Taki sam
Tylko ja
Muszę pożegnać Barcelonę już
Nie powiem jednak żegnaj
Lecz do jutra
Hasta mañana
Ty odpowiesz mi
Nie wiesz nic
Nie wiesz że
Skończyła się piękna przygoda
Wiecznie trwać przecież nie mogła
Hasta mañana miły
Hasta mañana bywaj zdrów
(instrumental)
Cudowne dni w Barcelonie
Minęły niby sen
I trochę żal
Że kończy się
Ostatni dzień wakacji
Czas odjeżdżać
Hasta mañana
Jutro też jest dzień
Taki sam
Tylko ja
Muszę pożegnać Barcelonę już
Nie powiem jednak żegnaj
Lecz do jutra
Hasta mañana
Ty odpowiesz mi
Nie wiesz nic
Nie wiesz że
Skończyła się piękna przygoda
Wiecznie trwać przecież nie mogła
Hasta mañana miły
Hasta mañana bywaj zdrów
(instrumental)
Hasta mañana
Jutro też jest dzień
Taki sam
Tylko ja
Muszę pożegnać Barcelonę już
Nie powiem jednak żegnaj
Lecz do jutra
Hasta mañana
Ty odpowiesz mi
Nie wiesz nic
Nie wiesz że
Skończyła się piękna przygoda
Wiecznie trwać przecież nie mogła
Hasta mañana miły
Hasta mañana bywaj zdrów
(instrumental)

(instrumental)
Ostatni dzień w Barcelonie
Ostatni z Tobą dzień
Wakacje już
Skończyły się
Nie powiem jednak żegnaj
Lecz do jutra
Hasta mañana
Jutro też jest dzień
Taki sam
Tylko ja
Muszę pożegnać Barcelonę już
Nie powiem jednak żegnaj
Lecz do jutra
Hasta mañana
Ty odpowiesz mi
Nie wiesz nic
Nie wiesz że
Skończyła się piękna przygoda
Wiecznie trwać przecież nie mogła
Hasta mañana miły
Hasta mañana bywaj zdrów
(instrumental)
Cudowne dni w Barcelonie
Minęły niby sen
I trochę żal
Że kończy się
Ostatni dzień wakacji
Czas odjeżdżać
Hasta mañana
Jutro też jest dzień
Taki sam
Tylko ja
Muszę pożegnać Barcelonę już
Nie powiem jednak żegnaj
Lecz do jutra
Hasta mañana
Ty odpowiesz mi
Nie wiesz nic
Nie wiesz że
Skończyła się piękna przygoda
Wiecznie trwać przecież nie mogła
Hasta mañana miły
Hasta mañana bywaj zdrów
(instrumental)
Hasta mañana
Jutro też jest dzień
Taki sam
Tylko ja
Muszę pożegnać Barcelonę już
Nie powiem jednak żegnaj
Lecz do jutra
Hasta mañana
Ty odpowiesz mi
Nie wiesz nic
Nie wiesz że
Skończyła się piękna przygoda
Wiecznie trwać przecież nie mogła
Hasta mañana miły
Hasta mañana bywaj zdrów
(instrumental)

(instrumental)
Gdy wszystko idzie źle
Nie masz dokąd pójść
Przyjaciół tłum rozproszył się
Wydaje Ci się że
Tak pozostanie już
Lecz okazuje się
Że nie bo oto
Budzi się z nocy nowy dzień
Nieskalanie czyste niebo
Co było wczoraj odeszło w cień
Niepamięci
Niech się świeci
Cud
Niepamięci
Cud
Niepamięci
Cud
(instrumental)
Kloszard i wielki tuz
Odważny i ten co się boi
Wszyscy równi wobec
Czasu i płomienia
Na moim podwórku blues
Na zegarze wieczór
Nie nie czekaj tylko żyj
Bo
To tylko chwila może dwie
Na nic lamenty
Utyskiwania
Co było wczoraj odeszło w cień
Niepamięci
Niech się święci
Cud
Niepamięci
Cud
Niepamięci
Cud
Niepamięci
Cud
Niepamięci
(wariacje wokalne)
(instrumental)
(wariacje wokalne)

(instrumental)
Jeszcze sam się uczę siebie
Żyję tak jak umiem żyć
Do utraty tchu
Raz mi gorzej z tym
Raz lepiej
Rzucam się
W zdarzeń rwący nurt
Jak w ucieczce
Jak w podróży
Do zamkniętych pukam drzwi
Byle serce nieść
I choć nic się nie powtórzy
Jeszcze raz
Myślą sięgam wstecz
O
Jest gdzieś niebo jak len
Ooo
Noc za krótka na sen
O
Dom gdzie czeka znów ktoś
I gdzie miejsca jest dość
Dla spóźnionych gości
O
Twój rysunek na szkle
Tylko na nim już dziś
Nie ma mnie
(instrumental)
Idę dalej żyję prędzej
Pragnę
Tracę to co mam
Czas doradcą złym
Wieczorami piszę wiersze
Chociaż Ty
Już nie czytasz ich
Biegną wiosny i jesienie
Coraz bardziej dzieli nas
Morze zwykłych spraw
Mam już tylko to wspomnienie
Choć i w nim
Mniej tych jasnych barw
O
Jest gdzieś niebo jak len
Ooo
Noc za krótka na sen
O
Dom gdzie czeka znów ktoś
I gdzie miejsca jest dość
Dla spóźnionych gości
O
Twój rysunek na szkle
Tylko na nim już dziś
Nie ma mnie
Ale kiedyś sam w pół drogi
Stanę
Cisnę nagle w kąt
Cały ten mój świat
Twarz ochłodzę kroplą wody
Jakby mi
Znów ubyło lat
I odnajdę tamten ogień
I gościnny domu próg
I przyjazną dłoń
Lecz czy tamtą twą urodę
Zwróci nam rzeki bystra toń
O
Jest gdzieś niebo jak len
Ooo
Noc za krótka na sen
O
Dom gdzie czeka znów ktoś
I gdzie miejsca jest dość
Dla spóźnionych gości
O
Twój rysunek na szkle
Tylko na nim już dziś
Nie ma mnie
(instrumental)

(instrumental)
Daj mi zgodę na ten dzień
Który właśnie kona
Dorzuć do ogniska drew
Utul mnie w ramionach
(instrumental)
A planeta kręci się
Wozi nas łaskawie
Prowadź mnie w niebieski cień
Po niebieskiej trawie
(instrumental)
Malinowy król malowanych róż
Zawsze nas od złego obroni
Jakbym mogła Ci narysować sny
A w nich dom drogę drzwi
Na niebie błysnął biały nóż
To księżyc pełni straż
Czy nie znałam Cię
W innym życiu już
Kiedyś hen dawno tak
Pieniądze nie kupią mnie
Lecz oczu Twych blask
Wystarczy mi biały chleb
Dopłyńmy do gwiazd
(instrumental)
Gdybym miała zgubić dzień
Gdyby tak wypadło
Nagle ptak by w locie zgasł
Serce by umarło
(instrumental)
Malinowy król malowanych róż
Zawsze nas od złego obroni
Jakbym mogła Ci narysować sny
A w nich dom drogę drzwi
Na niebie błysnął biały nóż
To księżyc pełni straż
Czy nie znałam Cię
W innym życiu już
Kiedyś hen dawno tak

(instrumental)
Był raz bal na sto par
Pan wodzirej wprost szalał po sali
Koszyk raz kółko dwa
A pod oknem samotnie bez pani
Siedział pan smętny pan
Taki co to nie pije nie pali
A tłum szalał
Hiszpański walc cud ten wyprawił
I wszyscy śpiewali go tak
Cała sala śpiewa z nami
Tańcząc walca walczyka parami
Na tym balu nad balami
Takim co się pamięta latami
Gdzieś Hiszpania za górami
A tu zima karnawał jest z nami
Raz się żyje zakręćmy walczyka ten raz
Hiszpański walczyk w sam raz
(instrumental)
Więc ten pan smętny pan
Zdenerwował się proszę państwa okropnie
Pojął że właśnie on
Może życie przesiedzieć przy oknie
Nagle wstał ruszył w tan
Walc hiszpański mu dodał odwagi
Z tłumem szalał
Hiszpański walc cud ten wyprawił
I wszyscy śpiewali go tak
Cała sala śpiewa z nami
Tańcząc walca walczyka parami
Na tym balu nad balami
Takim co się pamięta latami
Gdzieś Hiszpania za górami
A tu zima karnawał jest z nami
Raz się żyje zakręćmy walczyka ten raz
Hiszpański walczyk w sam raz
(instrumental)

(instrumental)
Dobre stopnie za chamstwo masz
To jest to
W nowym zwarciu za faulem faul
Nim gruchnie gong
Mówią szmal określa byt
Trzymaj tak
Twarde łokcie pomogą Ci
I giętki kark
Czy to już znasz kochanie
Czy nie wiesz jak to jest
Czy wierzysz im bez granic
Czy zechcesz wierzyć mnie
Słodkiego miłego życia
Bez chłodu głodu i bicia
Słodkiego miłego życia
Jest tyle gór do zdobycia
(instrumental)
Kto przegrany nie liczy się
Odpada z gry
Całuj klamkę pohamuj wstręt
Pohamuj sny
A nagrodę dostaniesz za
Piękny kurs
Rada głuchych nagrodzi Cię
Bez zbędnych słów
Czy to już znasz kochanie
Czy nie wiesz jak to jest
Czy wierzysz im bez granic
Czy zechcesz wierzyć mnie
Słodkiego miłego życia
Bez chłodu głodu i bicia
Słodkiego miłego życia
Jest tyle gór do zdobycia
(instrumental)
Słodkiego miłego życia
Bez chłodu głodu i bicia
Słodkiego miłego życia
Jest tyle gór do zdobycia

(instrumental)
Wysed jo se łoncke kosić
Słónko świciło
Przyszło do mnie z jagodmi
Dziwce jak miło
Nazbirałam jagód dzbon
Pódźze Jasiu to Ci dom
Dom Ci jagód ze dzbonecka
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
(instrumental)
Wysed jo se łoncke kosić
Słónko świciło
Przyszło do mnie z jagodmi
Dziwce jak miło
Nazbirałam jagód dzbon
Pódźze Jasiu to Ci dom
Dom Ci jagód ze dzbonecka
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
(instrumental)
Wysed jo se łoncke kosić
Słónko świciło
Przyszło do mnie z jagodmi
Dziwce jak miło
Nazbirałam jagód dzbon
Pódźze Jasiu to Ci dom
Dom Ci jagód ze dzbonecka
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
Bo jo Cie kochom
(instrumental)

(instrumental)
Żyjesz jak rakieta
Wręcz uwielbiasz start
Mówią mostów nie pal
Śmiechem gasisz strach
Ziemia Twa ma inny kształt
Kostki wziętej z gry
Stoisz u fortuny bram
Butem kopiąc drzwi
(instrumental)
Krzyczysz większy kontrast
Tylko czerń i biel
W życiu nie ma środka
Kochaj rządź i dziel
Twa zakrętka bawi mnie
Chociaż tęczy żal
Skąd tak dobrze znamy się
Jestem taki sam
(instrumental)
Twój normalny dzień
Zawsze black and white
Kiedy kochasz się
Zawsze black and white
Kiedy pijesz coś
Zawsze black and white
Twe kolory to
Zawsze black and white
(instrumental)
Twój normalny dzień
Zawsze black and white
Kiedy kochasz się
Zawsze black and white
Kiedy pijesz coś
Zawsze black and white
Twe kolory to
Zawsze black and white
(instrumental)

(instrumental)
Beze mnie byłbyś zbytkiem łaski
Duchowo całkiem niezebranym
Niepewnym jak ruchome piaski
Chudym jak klatka na bociany
To ja to ja to ja
Przyłbica Twoja i ostoja
Ja jestem czujna ja jestem zwarta
Ja jestem szparka ja sekretarka
Gdy Twoje córy gryzą pazury
Gdy Twoje żony piłują szpony
Twoi rodzice trwonią krwawicę
Stroszą na głowie swoje sitowie
Twoi synowie
Gdy Twoje córy gryzą pazury
Gdy Twoje żony piłują szpony
Twoi rodzice trwonią krwawicę
Stroszą na głowie swoje sitowie
Twoi synowie
(instrumental)
To ja zatwierdzam Twoje premie
Ja trzynastkami łatam kieszeń
Z drogi usuwam Ci kamienie
Oraczem jestem i lemieszem
Ja jestem Twoją krową mleczną
Temidą jestem w każdych sporach
Ja jestem władzą ostateczną
Bo tu już nie ma dyrektora
Gdy Twoje córy gryzą pazury
Gdy Twoje żony piłują szpony
Twoi rodzice trwonią krwawicę
Stroszą na głowie swoje sitowie
Twoi synowie
Gdy Twoje córy gryzą pazury
Gdy Twoje żony piłują szpony
Twoi rodzice trwonią krwawicę
Stroszą na głowie swoje sitowie
Twoi synowie
(instrumental)
Gdy Ci się nadto w głowie kręci
Albo moralnie stoisz marnie
Spędzają sen gipsowi Święci
Kto im wygarnie dyscyplinarnie
To ja to ja to ja
Przyłbica Twoja i ostoja
Choć zalatana nieubłagana
Dajcie mi guna będzie nagana
Gdy Twoje córy gryzą pazury
Gdy Twoje żony piłują szpony
Twoi rodzice trwonią krwawicę
Stroszą na głowie swoje sitowie
Twoi synowie
Gdy Twoje córy gryzą pazury
Gdy Twoje żony piłują szpony
Twoi rodzice trwonią krwawicę
Stroszą na głowie swoje sitowie
Twoi synowie


Crazy crazy
Crazy is my life
(instrumental)
Ledwie zaśniesz a już musisz wstać
W lustrze witasz przemęczoną twarz
Jeszcze sen nie dokończony
A już wpadasz w życia szpony
Osaczony pajęczyną spraw
(instrumental)
Pora szczytu piekło w środku dnia
Ktoś w zaułku na gitarze gra
Nagle krzyknął to dla Ciebie
Szarpiąc struny wypluł z siebie
Krótkie słowa crazy is my life
(instrumental)
Crazy crazy
Crazy is my life
Crazy crazy
Crazy is my life
Świat dryfuje gdzieś w otchłani
Jak galera bez przystani
Crazy crazy
Crazy is my life
Świat dryfuje gdzieś w otchłani
Jak galera bez przystani
Crazy crazy
Crazy is my life
(instrumental)
Crazy crazy
Crazy is my life
Crazy crazy
Crazy is my life
Świat dryfuje gdzieś w otchłani
Jak galera bez przystani
Crazy crazy
Crazy is my life
Świat dryfuje gdzieś w otchłani
Jak galera bez przystani
Crazy crazy
Crazy is my life

Tam tam ta ram
Ta ram ta ram
Ta ram tam ta ram
Ta ram ta ram
Papieros w dłoni cicho zgasł
Siedzę sam
Późno już
Za oknem księżyc świeci sam
Dobrze mu tak
Jest nas dwóch
Znów próbuję cofnąć czas
Boję się
Że nie zmienię nic
I godzinami patrzę jak
Obok mnie
Niespokojnie śpisz
Tam tam ta ram
Ta ram ta ram
Powietrze ma chemiczny smak
Leczę strach
Oddechem z Twoich ust
Zaciągam się kolejny raz
I trzymam tak
W płucach zapach Twój
I boję się każdego dnia
Że pęknie nam
Pod nogami lód
I co po drodze czeka nas
Nie chcę myśleć już
Nieważne co nadchodzi
Chcesz tego czy nie
Nie zawsze będzie tak
Wstaje nowy dzień
I właśnie o to chodzi
O to chodzi wiem
Nie zasnę dzisiaj sam
Na na na na na
Tam tam ta ram
Ta ram ta ram
Ta ram tam ta ram
Ta ram ta ram
Przepraszam Cię ostatni raz
Więcej tak
Nie chcę już się czuć
Zamykam oczy la la la
I czekam na Twój ruch
A jeśli pójdzie coś nie tak
I siebie znać
Nie będziemy już
Nie powiem jak mi Ciebie brak
Bo nie ma takich słów
Nieważne co nadchodzi
Chcesz tego czy nie
Nie zawsze będzie tak
Wstaje nowy dzień
I właśnie o to chodzi
O to chodzi wiem
Nie zasnę dzisiaj sam
Na na na na na
(instrumental)
Nieważne co nadchodzi
Chcesz tego czy nie
Nie zawsze będzie tak
Wstaje nowy dzień
I właśnie o to chodzi
O to chodzi wiem
O to chodzi wiem
Na na na na na
Tam tam ta ram
Ta ram ta ram

(instrumental)
Płynął strumyk przez zielony las
A przy brzegu leżał
Stu kilowy głaz
Płynął strumyk minął jakiś czas
Stu kilowy głaz gdzieś zaginął
Strumyk płynie tak jak płynął
Cicha woda brzegi rwie
Nie wiesz nawet jak i gdzie
Nie zdążysz nawet zabezpieczyć się
Bo nie zna nikt metody
By się ustrzec cichej wody
Cicha woda brzegi rwie
W jaki sposób kto to wie
Ma rację że tak powiem to przysłowie
Cicha woda brzegi rwie
(instrumental)
Szła dziewczyna przez zielony las
Popatrzyła na mnie tylko jeden raz
Popatrzyła minął jakiś czas
Lecz widocznie jej uroda
Była jak ta cicha woda
Cicha woda brzegi rwie
Nie wiesz nawet jak i gdzie
Nie zdążysz nawet zabezpieczyć się
Bo nie zna nikt metody
By się ustrzec cichej wody
Cicha woda brzegi rwie
W jaki sposób kto to wie
Ma rację że tak powiem to przysłowie
Cicha woda brzegi rwie
(instrumental)
Płynie strumyk przez zielony las
Skończył się już dla nas kawalerski czas
Dzisiaj tylko czasem proszę was
Jeśli żonka mnie nie słyszy
Śpiewam sobie jak najciszej
Cicha woda brzegi rwie
Nie wiesz nawet jak i gdzie
Nie zdążysz nawet zabezpieczyć się
Bo nie zna nikt metody
By się ustrzec cichej wody
Cicha woda brzegi rwie
W jaki sposób kto to wie
Ma rację że tak powiem to przysłowie
Cicha woda brzegi rwie
(instrumental)


(instrumental)
Życie kochanie trwa tyle co taniec
Fandango bolero be-bop
Manna hosanna różaniec i szaniec
I jazda i basta i stop
Bal to najdłuższy na jaki nas proszą
Nie grają na bis chociaż żal
Zanim więc serca upadłość ogłoszą
Na bal marsz na bal
Szalejcie aorty ja idę na korty
Roboto ty w rękach się pal
Miasta nieczule mijajcie jak porty
Bo życie bo życie to bal
Bufet jak bufet jest zaopatrzony
Zależy czy tu czy gdzieś tam
Tańcz póki żyjesz i śmiej się do żony
I pij zdrowie dam
Niech żyje bal
Bo to życie to bal jest nad bale
Niech żyje bal
Drugi raz nie zaproszą nas wcale
Orkiestra gra
Jeszcze tańczą i drzwi są otwarte
Dzień warty dnia
A to życie zachodu jest warte
Chłopo-robotnik i boa grzechotnik
Z niebytu wynurza sie fal
Widzi swą mamę i tatę i żonkę
I rusza wyrusza na bal
Sucha kostucha ta Miss Wykidajło
Wyłączy nam prąd w środku dnia
Pchajmy więc taczki obłędu jak Byron
Bo raz mamy bal
(instrumental)
Niech żyje bal
Bo to życie to bal jest nad bale
Niech żyje bal
Drugi raz nie zaproszą nas wcale
Orkiestra gra
Jeszcze tańczą i drzwi są otwarte
Dzień warty dnia
A to życie zachodu jest warte
Niech żyje bal
Bo to życie to bal jest nad bale
Niech żyje bal
Drugi raz nie zaproszą nas wcale
Orkiestra gra
Jeszcze tańczą i drzwi są otwarte
Dzień warty dnia
A to życie zachodu jest warte


(instrumental)
Szklanka wody
Nim przestaniesz brać
Obiecałeś sobie
To był ostatni raz
Spojrzysz matce w oczy
Całkiem wolny tak
Ołowianą chmurę
Pokonałeś sam
Nie nie nie
Nie nie nie
Nie nie nie
Nie obchodzi mnie
Jak na imię masz
Nie obiecam Ci
Że lepszy będzie świat
Ważny jest
Oczu Twoich blask
Nie obiecam Ci
Że czas ukoi ból
Ważne że
Jesteś tu
Słuchasz kiedy śpiewam
Jesteś blisko mnie
Gdy Ci podam rękę
Musisz wiedzieć że
Nic już nie jest ważne
Nic już nie jest snem
Spróbuj mi uwierzyć
Życie piękne jest
Nie nie nie
Nie nie nie
Nie nie nie
Nie obchodzi mnie
Jak na imię masz
Nie obiecam Ci
Że lepszy będzie świat
Ważny jest
Oczu Twoich blask
Nie obiecam Ci
Że czas ukoi ból
Ważne że
Jesteś tu
(instrumental)
Nie obiecam Ci
Że lepszy będzie świat
Ważny jest
Oczu Twoich blask
Nie obiecam Ci
Że czas ukoi ból
Ważne że
Ważne że
Ważne że
Jesteś tu


(instrumental)
Nie możemy iść dzisiaj do kina
Dozwolone od lat osiemnastu
Mówić chłopiec mój moja dziewczyna
Dozwolone od lat osiemnastu
Czy mi wolno zakochać się w Tobie
W Twym uśmiechu i w Twych oczu blasku
Czy ktoś głosem surowym nie powie
Dozwolone od lat osiemnastu
Taki refren powtarza starszy brat
Dozwolone od osiemnastu lat
Więc po nocach się śni już każdy zgadł
Dozwolone od osiemnastu lat
Lecz możemy umówić się z wiosną
Dozwolone do lat osiemnastu
Śmiać się śpiewać piosenki zbyt głośno
Dozwolone do lat osiemnastu
W śnieżną bitwę zabawić się zimą
Dozwolone do lat osiemnastu
Mówić serwus do swojej dziewczyny
Dozwolone do lat osiemnastu
Nowy refren powtarza wszystkim wiatr
Dozwolone do osiemnastu lat
Znów po nocach się śni już każdy zgadł
Dozwolone do osiemnastu lat
Czas ucieka choć nikt go nie prosi
Wkrótce drogę wybierzesz już własną
I niedługo przestanie Ci grozić
Dozwolone od lat osiemnastu
Ale choćbyś przekroczył trzydziestkę
Gdy pewnego dnia kiepski masz nastrój
To rób wszystko co tylko na świecie
Dozwolone do lat osiemnastu
(instrumental)

(instrumental)
Nie możemy iść dzisiaj do kina
Dozwolone od lat osiemnastu
Mówić chłopiec mój moja dziewczyna
Dozwolone od lat osiemnastu
Czy mi wolno zakochać się w Tobie
W Twym uśmiechu i w Twych oczu blasku
Czy ktoś głosem surowym nie powie
Dozwolone od lat osiemnastu
Taki refren powtarza starszy brat
Dozwolone od osiemnastu lat
Więc po nocach się śni już każdy zgadł
Dozwolone od osiemnastu lat
Lecz możemy umówić się z wiosną
Dozwolone do lat osiemnastu
Śmiać się śpiewać piosenki zbyt głośno
Dozwolone do lat osiemnastu
W śnieżną bitwę zabawić się zimą
Dozwolone do lat osiemnastu
Mówić serwus do swojej dziewczyny
Dozwolone do lat osiemnastu
Nowy refren powtarza wszystkim wiatr
Dozwolone do osiemnastu lat
Znów po nocach się śni już każdy zgadł
Dozwolone do osiemnastu lat
Czas ucieka choć nikt go nie prosi
Wkrótce drogę wybierzesz już własną
I niedługo przestanie Ci grozić
Dozwolone od lat osiemnastu
Ale choćbyś przekroczył trzydziestkę
Gdy pewnego dnia kiepski masz nastrój
To rób wszystko co tylko na świecie
Dozwolone do lat osiemnastu
(instrumental)

